a ostatnio słuchałem... (kliknąć trzeba).
chalo, czy to internet?, 2006-02-05 20:34:45, skomentuj W czwartki WOLNO robić nieprzyzwoite rzeczy w miejscach publicznych, choć od osób odosobnionych, jak np. zamknięty gabinet szkolny, albo coś.

Do tego nie jest zabronione imitowanie dałnika, zachowywanie się jak Femme Fatale i najpewniej cośtam jeszcze też nie jest.

Należy za to okazywać szacunek twardzielom i ulegać im bez żadnych oporów.
., 2006-01-31 22:37:18, skomentuj W zależności od dnia tygodnia zmieniają się Bartoszowi marzenia, z okresowością wynoszącą 7 dni. I tak we wtorki wieczorne, środy ewentualnie jest to życie w niewielkim miasteczku w Ameryce. Ameryka stopniowo sobie zanika, aż do piątku/soboty, kiedy to Bartoszowi Wielka Brytania w głowie. I później znowu nic, Polska a wręcz polska i dupa, nie no, Polska będzie, bo ojczyznę szanować cośtam trzeba, ale polska kulturowa znowu z małej, a na pewno już nie PolsKa, bo k malutkie, bo ludzie i gust i jego brak i, ja pierdolę, bezguścia. Polska jest ostatnim krajem, o którym można powiedzieć "klimatyczny". Klimat jedyny jest taki, że szare komunistyczne blokowiska wszędzie, nawet nie stare poniemieckie kamienice, których sporo całkiem, ale nie w tej części miasta mojego np.

W centrum Gorzowa mamy kawiarnię letnią, centrum, kurwa, kiczu i obciachu, zbiorowisko starych pojebów i nieudaczników, jedzących tłuste frytki z wielokrotnie używanych papierowych tacek, pijących wodopiwo z brudnych pokali, ewentualnie czystych - mytych przez brudne, stare kobiety. Letnia. Jeżeli chcemy zaś powiedzieć o bardziej kulturowo stylowej sferze Gorzowa, która - choć malutka - jednak jest, to możemy, ale tylko do 24, bo wtedy nocny ostatni i następny o 3. Są też ludzie, ludzie są chujowi, rury w różowych kozaczkach, diskoszmaty które drą niezadbaną mordę na cały autobus. Ludzie bardziej stylowi kultorowo też są, choć tych już najmniej jest. Jeżeli ktoś jest kimś więcej niż tylko fajnym pajacem, to z reguły Gorzów go przytłacza i frustruje, i jedyne, co można z takim człowiekiem robić to albo naginać cośtam, żeby czuć się dobrze albo frustrować razem z nim. Trzeba się oszukiwać; wy, wszyscy, którzy próbujecie czuć się fajnie; wcale nie czujecie się fajnie - nie wiecie, co to kurwa znaczy czuć się fajnie! Nie zasmakowaliście prawdziwej fajności i bierzecie to, co daje wam Gorzów, a Gorzów daje jedną świeżą porcję frytek na dwadzieścia innych. H8 dziś ogólny panował w drodze do Tesco i z powrotem, bo disko rury, bo pseudocfele (nawet nie cfele, boże dobry!) i ludzie chujowi; stare dziady popierdolone i bóg-kurwa-wie-co-jeszcze.

Gorzowie drogi, jeżeli jutro nie będziesz inny - dostaniesz prosto w mordę od sfrustrowanego faceta, który siły ma więcej, niż ci się wydaje.
., 2006-01-26 23:43:24, skomentuj Sięgam pamięcią do czasów nie tak dawnych i z zazdrością spoglądam na tamtego Bartosza. Silny, niezależny, wydeptujący własne ścieżki. Bartosz, który miał jakiś sposób na życie. Bez przesadnych uniesień, bez żadnych upadków. Radził sobie. Mógłby grać twardziela w filmie akcji, chyba.

Nie sięgam pamięcią wstecz, tylko spoglądam na dziś. I co widzę? Bartosza, który próbuje wykrzesać z siebie resztki namiętności. Bartosza, który stwierdza, że namiętność ta zniknęła wraz z pewnymi osobami, wydarzeniami. Nie wnikam, z jakimi, bo to nieistotne, chyba. Bartosz współczesny jest też smutny. Jest smutny, bo kolejna rzecz, w którą od tak dawna wierzył - legła w gruzach. Wystarczyło rzucić okiem na troszkę szerszy okres czasu, założyć okulary przepuszczające tylko emocje i zobaczyć nic. Pojedyncze fragmenty, tak małe i bezkształtne, że nie da się nawet ułożyć z nich jednego, większego.

Nie wiem, czy smutny będę też jutro. Nie wiem, co będzie jutro i jest to jeden z nielicznych wieczorów, kiedy nie mam wyraźnego obrazu dnia następnego. Spoglądając na to z innej perspektywy stwierdzić możemy, że brakuje kontroli. A gdy jest brak kontroli - powstają rzeczy niekontrolowane, a to z reguły nic pozytywnego nie jest. Dlatego zniweluję wszelkie czynniki, które wpływają na brak kontroli. A gdy pójdę spać - nie zasnę szybko, lecz rano będę gnojem twardym. I znowu będzie budowanie swojego imidżu, czy chuj wie czego; znowu będzie zdobywanie i robienie całkowicie kontrolowanych rzeczy, które będzie można sfotografować i wspomnieć z łezką w oku za 10, 20 lat. Wszystko tak zaplanowane, zasrane, zjebane.

Jeszcze nie tak dawno pisałem o namiętności i spontaniczności, której mi brakowało... Wydaje mi się, że gdybym miał te 40-kilka lat - moje życie nie różniłoby się od życia typowego twardziela z filmów/książek. I odpowiadałoby mi to zupełnie; pojawiłaby się pewnie osoba, która choć na parę chwil wyrwałaby mnie z całkiem kontrolowanej i przewidywalnej codzienności. Lecz zniknęłaby od razu; nie zdążyłbym nawet otrzymać tego, czego bym od niej chciał.

Coraz bardziej potrafię się identyfikować z postaciami filmowymi/literackimi. Po ich ogromie widać, że nie jestem sam - dla ciebie, ambitny, młody i piękny czytelniku - jest to kolejny glina z amerykańskiego filmu akcji; dla mnie - blisko 17latka z duszą 20 lat później i setki, tysiące kilometrów dalej - symbol. Symbol tego, że nie jestem sam; że ludzie tacy są i że ludzie to nie to, co widać w kolorowych magazynach, na ulicy czy w autobusie. Jedynym haczykiem tu jest fakt, że aby symbole te wyłapać i zrozumieć - należy coś w sobie mieć. Ja na dzień obecny mam w sobie wypranego z namiętności gnoja, który mógłby wszystko, a ma/robi nic.
., 2006-01-21 13:00:14, skomentuj Halo, powtórka z rozrywki. Kolejny jakiś taki nierodzinny weekend i zapowiada się na zmarnowany pod względem naukowym. Nie wiem. Zmotywować się i robić. O tak, to to, czego mi potrzeba. A potem pozwolić sobie na chwilę przyjemności, w pełni uzasadnioną taką. Bo niczym ta przyjemność jest, jeżeli nie poprzedzało jej nic. Albo kolejna przyjemność.

Czasem chciałbym być mniejszego kalibru. Pracować w jakimś lokalu, nie oczekiwać od życia tak wiele.

I właśnie zdałem sobie sprawę, że pisaniem tym niczego nie poprawię. Iść i robić muszę.
., 2006-01-18 18:21:17, skomentuj Jeśli jeszcze nie wiecie, skąd się bierze całe zło - no to wam, kurwa, powiem. Bierze się z braku dysku.

Nie mam dysku drugi miesiąc z rzędu i coś mnie, kurwa, trafia. Nie mogę. Nie mam całej muzyki (teoretycznie tylko jest), zero filmów, zero czegokolwiek. To przyjemne siedzenie przed komputerem i robienie niczego zamieniło się w chuja. Nie mam last.fm. Nie mogę ściągać nowej muzyki. Nie poznałem niczego nowego od grudnia, kurwa. Kurwa. Nie moge oglądać filmów, ściągać ich. Jestem skazany na telewizję.

Nic nie mogę.

(To był wyraz ogromne, wszechogromnej wręcz frustacji. Bo się wkurwiam, bo nie mam).

xhtml css

some might say, we will find a brighter day!

archiwum to jest!

03: 7, 8, 9, 10, 11, 12, 04: 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10, 11, 12, 05: 1, 2, 3, 4, 5, 6,

Tak w ogole, to mozesz do mnie napisac.

jennifer_lopez (malpa) o2 (kropka) pl

A ja...