.
, 2006-01-31 22:37:18, skomentuj
W zależności od dnia tygodnia zmieniają się Bartoszowi marzenia, z okresowością wynoszącą 7 dni. I tak we wtorki wieczorne, środy ewentualnie jest to życie w niewielkim miasteczku w Ameryce. Ameryka stopniowo sobie zanika, aż do piątku/soboty, kiedy to Bartoszowi Wielka Brytania w głowie. I później znowu nic, Polska a wręcz polska i dupa, nie no, Polska będzie, bo ojczyznę szanować cośtam trzeba, ale polska kulturowa znowu z małej, a na pewno już nie PolsKa, bo k malutkie, bo ludzie i gust i jego brak i, ja pierdolę, bezguścia. Polska jest ostatnim krajem, o którym można powiedzieć "klimatyczny". Klimat jedyny jest taki, że szare komunistyczne blokowiska wszędzie, nawet nie stare poniemieckie kamienice, których sporo całkiem, ale nie w tej części miasta mojego np.
W centrum Gorzowa mamy kawiarnię letnią, centrum, kurwa, kiczu i obciachu, zbiorowisko starych pojebów i nieudaczników, jedzących tłuste frytki z wielokrotnie używanych papierowych tacek, pijących wodopiwo z brudnych pokali, ewentualnie czystych - mytych przez brudne, stare kobiety. Letnia. Jeżeli chcemy zaś powiedzieć o bardziej kulturowo stylowej sferze Gorzowa, która - choć malutka - jednak jest, to możemy, ale tylko do 24, bo wtedy nocny ostatni i następny o 3. Są też ludzie, ludzie są chujowi, rury w różowych kozaczkach, diskoszmaty które drą niezadbaną mordę na cały autobus. Ludzie bardziej stylowi kultorowo też są, choć tych już najmniej jest. Jeżeli ktoś jest kimś więcej niż tylko fajnym pajacem, to z reguły Gorzów go przytłacza i frustruje, i jedyne, co można z takim człowiekiem robić to albo naginać cośtam, żeby czuć się dobrze albo frustrować razem z nim. Trzeba się oszukiwać; wy, wszyscy, którzy próbujecie czuć się fajnie; wcale nie czujecie się fajnie - nie wiecie, co to kurwa znaczy czuć się fajnie! Nie zasmakowaliście prawdziwej fajności i bierzecie to, co daje wam Gorzów, a Gorzów daje jedną świeżą porcję frytek na dwadzieścia innych. H8 dziś ogólny panował w drodze do Tesco i z powrotem, bo disko rury, bo pseudocfele (nawet nie cfele, boże dobry!) i ludzie chujowi; stare dziady popierdolone i bóg-kurwa-wie-co-jeszcze.
Gorzowie drogi, jeżeli jutro nie będziesz inny - dostaniesz prosto w mordę od sfrustrowanego faceta, który siły ma więcej, niż ci się wydaje.